sobota, 29 października 2011

Alpinistyka....

Bilecik z nocnej szafki




dziś o poranku
codziennym zwyczajem
rozwalasz moją psychikę
ciśnienie podnosząc
lepiej niż kawa

potokiem słów
tłoczysz w mój umysł
głupie pieprzenie
miłości niespełnionej
związkiem z facetem
nie tym co trzeba

nocą pływasz
na falach uczucia
ulegle pozwalasz
wyciszyć burzę

z dzikością tornada
na twoich biodrach
rozrywam w strzępy
nawałnice pożądania

tym wścieklej
kocham

coraz głębiej
mocniej

co noc
Mount Everest

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz